Pracuję w islandzkim hotelu – kulisy życia „na zapleczu” turystyki

Nazywam się Agnieszka Orłowska i od trzech lat pracuję w jednym z najlepiej ocenianych hoteli w Reykjaviku. Kiedy znajomi pytają mnie o moją pracę, często widzę w ich oczach romantyczny obraz życia na Islandii – myślą o spektakularnych krajobrazach, zorzy polarnej i niekończących się przygodach. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej złożona i fascynująca niż mogłoby się wydawać.

Dlaczego wybrałam Islandię?

Moja przygoda z islandzką turystyką rozpoczęła się dość przypadkowo. Po studiach polonistycznych w Krakowie szukałam czegoś, co pozwoliłoby mi połączyć pasję do języków z chęcią poznania nowej kultury. Oferta pracy w hotelu na Islandii wydawała się idealną okazją – zwłaszcza że sektor turystyczny na Islandii przeżywał prawdziwy boom.

Początkowo myślałam, że będzie to tymczasowa przygoda na rok, może dwa. Dziś, po trzech latach, mogę powiedzieć, że praca w islandzkim hotelu nauczyła mnie więcej o życiu, kulturze i międzynarodowych relacjach niż jakiekolwiek studia.

Pierwsze dni – szok kulturowy i językowy

Mój pierwszy dzień w pracy wspominam jako prawdziwy rollercoaster emocji. Islandzki hotel, w którym zaczynałam jako recepcjonistka, mieścił się w centrum Reykjaviku i obsługiwał głównie turystów z całego świata. W ciągu pierwszych ośmiu godzin rozmawiałam w pięciu różnych językach – angielskim, niemieckim, francuskim, a nawet próbowałam swoich sił w podstawowym islandzkim.

Najważniejszą lekcją, jaką otrzymałam od mojej przełożonej Sigríður, było zrozumienie, że obsługa klienta w turystyce to nie tylko udzielanie informacji o lokalnych atrakcjach. To bycie kulturowym przewodnikiem, psychologiem, a czasem nawet tłumaczem między różnymi mentalnościami.

Codzienność pracy – więcej niż się spodziewałam

Typowy dzień w islandzkim hotelu zaczyna się o 6:30 rano. Pierwszą rzeczą, którą robię, jest sprawdzenie prognozy pogody – na Islandii to kluczowa informacja dla gości planujących zwiedzanie. Islandzka pogoda potrafi być nieprzewidywalna, a turyści często nie są na to przygotowani.

W ciągu dnia zajmuję się nie tylko standardową obsługą recepcji hotelowej, ale również:

Planowaniem tras turystycznych dla gości, którzy chcą zobaczyć islandzkie wodospady lub gejzery. Często muszę wyjaśniać, dlaczego niektóre miejsca są niedostępne zimą lub jak przygotować się na długie podróże po islandzkich drogach.

Współpracą z lokalnymi przewodnikami i firmami organizującymi wycieczki. Turystyka na Islandii to bardzo rozbudowana sieć współpracy między różnymi dostawcami usług.

Rozwiązywaniem problemów związanych z transportem. Islandzkie drogi potrafią być wymagające, a turyści często nie zdają sobie sprawy z lokalnych warunków drogowych.

Międzynarodowa mozaika gości

Jednym z najbardziej fascynujących aspektów pracy w turystyce na Islandii jest różnorodność gości. W ciągu jednego dnia mogę rozmawiać z japońskimi fotografami przyrody, niemieckimi geologami, amerykańskimi influencerami i polskimi rodzinami na wakacjach.

Każda grupa ma inne oczekiwania i potrzeby. Amerykańscy turyści często są zaskoczeni tym, jak drogie może być jedzenie na Islandii. Europejczycy z kolei są bardziej przygotowani na wysokie ceny, ale często nie spodziewają się tak surowych warunków pogodowych.

Pamiętam szczególnie jedną sytuację z niemieckim małżeństwem, które przyjechało w marcu zobaczyć zorzę polarną. Przez pięć dni była pochmurna pogoda, a oni coraz bardziej się denerwowali. Ostatniej nocy niebo się przejaśniło i mogłam im pomóc w znalezieniu idealnego miejsca do obserwacji. Ich radość była tak autentyczna, że sama miałam łzy w oczach.

Wyzwania pracy w islandzkim hotelu

Praca w islandzkim sektorze turystycznym nie jest pozbawiona wyzwań. Największym problemem jest sezonowość turystyki. Latem hotel jest przepełniony, a my pracujemy po 10-12 godzin dziennie. Zimą ruch jest znacznie mniejszy, co oznacza mniejsze zarobki i czasem niepewność zatrudnienia.

Kolejnym wyzwaniem są islandzkie ceny. Życie na Islandii jest drogie, a pensje w turystyce nie zawsze nadążają za kosztami utrzymania. Musiałam nauczyć się bardzo dokładnego planowania budżetu i znalezienia dodatkowych źródeł dochodu w wolnym czasie.

Językowa bariera również bywa problematyczna. Choć większość Islandczyków świetnie mówi po angielsku, znajomość podstawowego islandzkiego znacznie ułatwia codzienne funkcjonowanie i budowanie relacji z lokalnymi kolegami.

Nieoczekiwane korzyści i nauki

Mimo wyzwań, praca w islandzkim hotelu przyniosła mi nieoczekiwane korzyści. Nauczyłam się elastyczności i kreatywnego rozwiązywania problemów. Kiedy gość potrzebuje pilnie lekarza o 2 w nocy, a wszystkie przychodnie są zamknięte, trzeba umieć znaleźć alternatywne rozwiązania.

Rozwijałam również swoje umiejętności językowe. Dziś płynnie rozmawiam w pięciu językach i podstawowo komunikuję się po islandzku. Te kompetencje są nie do przecenienia w dzisiejszym zglobalizowanym świecie.

Kulturowa świadomość to kolejna cenna nauka. Praca z ludźmi z różnych kontynentów nauczyła mnie empatii i zrozumienia dla różnych perspektyw. Wiem już, że to, co dla jednej kultury jest normalne, dla innej może być zupełnie niezrozumiałe.

Islandzka mentalność w pracy

Islandzka kultura pracy różni się znacznie od polskiej. Islandczycy bardzo cenią równowagę między życiem zawodowym a prywatnym. Nie ma tutaj kultury zostania w pracy po godzinach „dla dobra firmy”. Kiedy skończy się zmiana, naprawdę kończy się zmiana.

Zauważyłam również, że Islandczycy w turystyce mają inne podejście do obsługi klienta niż to, do czego byłam przyzwyczajona w Polsce. Są mniej formalni, ale za to bardziej autentyczni. Nie udają sztucznej uprzejmości, ale gdy już się angażują, robią to z pełnym zaangażowaniem.

Wpływ pandemii na branżę turystyczną

Okres 2020-2021 był szczególnie trudny dla islandzkiej turystyki. Hotel, w którym pracuję, przez kilka miesięcy był praktycznie pusty. Wielu moich kolegów zostało zwolnionych lub musiało przejść na inne stanowiska.

Ja miałam szczęście – zostałam przeniesiona na stanowisko koordynatora bezpieczeństwa sanitarnego. Odpowiadałam za wdrażanie protokołów COVID-19 i komunikację z gośćmi na temat nowych procedur. To było stresujące, ale również nauczyło mnie, jak ważna jest adaptacyjność w turystyce.

Powrót turystów w 2022 roku był spektakularny. Ludzie byli tak spragnieni podróży, że popyt na islandzkie hotele przekroczył wszystkie oczekiwania. Nagle z pustego hotelu przeszliśmy do sytuacji, gdzie każdy pokój był zarezerwowany na miesiące do przodu.

Przyszłość i plany

Po trzech latach na Islandii mogę powiedzieć, że ta praca zmieniła moje życie na lepsze. Planuje zostać tutaj jeszcze przez co najmniej dwa lata i rozwijać swoją karierę w międzynarodowej turystyce.

Rozważam również studia podyplomowe z zakresu zarządzania turystyką, które oferuje Uniwersytet Islandzki. Chciałabym w przyszłości otworzyć własną firmę turystyczną, specjalizującą się w obsłudze polskich turystów na Islandii.

Praca w islandzkim hotelu to znacznie więcej niż zwykła praca. To codzienne lekcje międzykulturowej komunikacji, zarządzania stresem i elastyczności. To możliwość wpływania na to, jak ludzie zapamiętają swoje wakacje na Islandii. I mimo wszystkich wyzwań, każdego dnia wychodzę z pracy z poczuciem, że robiłam coś wartościowego.

Dla wszystkich, którzy rozważają pracę w turystyce za granicą, mogę szczerze polecić Islandię. To kraj, który nauczy was więcej o sobie, niż moglibyście się spodziewać.

1 sierpnia, 2025 12:46 am

wyświetleń: 1319, dzisiaj: 1